Akademia Magii Novakid

Akademia Magii Novakid, rozdział 17

Leśny Duszek drzemał spokojnie pod starym dębem, kiedy usłyszał dziwny dźwięk.
Nie było to spadające drzewo, ani skała, ani ryba pluskająca w leśnym jeziorze. To
było coś innego. Wąchając powietrze niczym drapieżnik, Leśny Duszek zdał sobie
sprawę, że to ktoś obcy.
– Gremliny znów przyszły ukraść nasze leśne maliny. Pokażę im, gdzie jest ich
miejsce! – Mruknął, zirytowany duszek, ponieważ znów nie mógł spać. – Ani chwili
spokoju!
Kiedy dotarł do miejsca, z którego dochodził dźwięk, pojawił się przed nim
niezwykły widok: najpierw z solidnych krzaków, które pokrywały ogromny mur,
który stał tam od niepamiętnych czasów wyłoniły się dwie postacie. Jedną z nich
był dziwnie wyglądający facet, który przypominał pień ściętego drzewa (był tak
samo okrągły i długi) z oczami świecącymi jak świetliki. Druga postać była mała i
wyglądała jak wilk, a raczej młody wilczek. Goście podnieśli się z trawy i zaczęli o
czymś rozmawiać (Leśny Duszek był zbyt daleko i nie mógł podsłuchać ich rozmowy),
gdy z krzaków wyłoniły się kolejne trzy postacie: kot, mała wróżka i – o dziwo! –
człowiek.
– A cóż to! Od bardzo dawna w tym lesie nie było człowieka. – mruknął Leśny
Duszek i kontynuował swoją obserwację.

I dobrze, że to zrobił! Kilka minut po tym, jak grupa zniknęła w lesie, z krzaków
wyskoczył lampart i usiadł na trawie…

Przeczytaj kontynuację pod linkiem:
PDF – Rozdział siedemnasty Akademia magii Novakid

Leave a Reply

%d bloggers like this: