Akademia Magii Novakid

Akademia Magii Novakid, rozdział 9

…w którym wyjątkowy kot znajdzie się
w wyjątkowej sytuacji

Bartolomiau otworzył oczy i zobaczył ogromne niebo wysoko nad sobą. Najpierw
pomyślał, że to po prostu jakiś bardzo dziwny sufit, ponieważ nigdy przedtem nie był
na zewnątrz.
Bezkresne błękitne niebo ze śnieżnobiałymi obłokami było podobne, zdaniem
kota, do niebieskich kafelków w łazience, na które ktoś rozlał mleko. Kot nawet
spróbował polizać to podniebne mleko, ale oczywiście mu się nie udało.
Wstał, otrząsnął się i rozejrzał dookoła. Najwyraźniej znajdował się na środku
pola. Na polu było dużo trawy, która pod wpływem lekkiego wiaterku falowała jak
morze podczas przypływów. Z jednej strony pole ograniczał las, a z drugiej ciągnęło
się ono aż po horyzont. I tylko na linii horyzontu, widoczne były jakieś drzewa i
domy. Przypominały one jakąś wieś lub osiedle. Właśnie tam zdecydował się pójść
Bartolomiau, gdy otrząsnął się i wyczyścił swoją sierść. „Gdzie ludzie, tam i jedzenie. A
gdzie jedzenie, tam i ja”, — pomyślał Bartolomiau, a następnie udał się w zamierzonym
kierunku zakurzoną drogą, która przecinała pole.

Borsuk i kruk

Po około dziesięciu minutach Bartolomiau na samym środku pola zobaczył
ogromny głaz. Było na nim coś napisane, ale po przyjrzeniu się literom, Bartolomiau
zrozumiał, że nie zna tego języka. „Nie, absolutnie nic nie rozumiem”, pomyślał kot i gdy
już chciał kontynuować swoją podróż, na kamieniu nagle i niespodziewanie pojawił się
ptak. Ptak ten był duży i czarny.

 

 

Przeczytaj kontynuację pod linkiem:

PDF – Rozdział dziewiąty Akademia magii Novakid.

Leave a Reply

%d bloggers like this: