Akademia Magii Novakid

Akademia Magii Novakid, rozdział 5

…w którym nasi bohaterowie nie znajdą
odpowiedzi na żadne pytanie

Po otwarciu oczu Alex znalazł się w bogato ozdobionym pokoju. Ogromny żyrandol o
średnicy pięciu labradorów palił się tysiącem świateł, jasno oświetlając całe
pomieszczenie. Obrazy na ścianach poruszały się jak żywe, popiersia na półkach z
zaciekawieniem spoglądały na przybyszów, którzy teleportowali się na środku pokoju.
Ciężkie zasłony, na których wyszyta była historia odwrotnego świata, były zasłonięte,
chroniąc gości pokoju przed wścibskim wzrokiem.
Po upewnieniu się, że jest w pokoju dla gości, Alex zaczął szukać wzrokiem swoich
przyjaciół. Luna i Astro leżeli opodal i wydawało się, że byli nieprzytomni. Nie było ani
Bartolomiaua, ani gremlina. Niedaleko Alexa, dokładnie w połowie odległości między
nim, a Luną i Astro, stał… garnek kuchenny, przykryty pokrywką. Był podobny do tych,
w jakich mama Alexa w weekendy zapiekała ziemniaki z warzywami i grzybami.

Alex podbiegł do Luny i Astro, sprawdził ich puls, który był wyczuwalny. Zdawało
się, że oboje spali.
— Luna, Astro, słyszycie mnie?!
Żaden z jego przyjaciół nawet się nie poruszył.

 

 

Przeczytaj kontynuację pod linkiem:

PDF – Rozdział piąty Akademia magii Novakid.

Leave a Reply

%d bloggers like this: