Akademia Magii Novakid

Akademia Magii Novakid, rozdział pierwszy

Z którego dowiadujemy się co nieco o smokach,
ludziach oraz o tym, jak pojawiła się akademia

Luna i Astro znaleźli się w przestronnym gabinecie. Promienie słońca, padające z
dużego okna, jasno oświetlały pokój. Na półkach stojących wzdłuż ścian szaf książki w
bezładzie leżały przemieszane z różnymi przedmiotami: kolby z ziołami, astrolabia,
tubusy i starożytne mapy sąsiadowały z figurkami ludzi, zwierząt, drzew i gór.
Naprzeciwko Luny i Astro znajdowało się biurko. Leżały na nim starodawne książki,
jakieś papiery, stały globus stały globus i klepsydra.

Dwójka gości czuła się niezręcznie: wiercili się w fotelu, nie wiedząc, jak
prawidłowo ułożyć swoje ogony. Astro przewąchiwał mnóstwo zapachów, które go
otaczały, Luna w zamyśleniu poruszała wąsikami. Byli oni w gabinecie dyrektora po raz
pierwszy.

Masywne drzwi,które znajdowały się naprzeciwko okna, otworzyły się. Wszedł
smok. Był to dyrektor Akademii magii Novakid Novus Wizword. Żółte łuski na ogonie,
skrzydłach i łapach Novusa w promieniach słońca błyszczały jak złoto. Pozostałe
części jego ciała ukrywał długi płaszcz, koloru niedojrzałego awokado.
Ciemno-zielone oczy Novusa patrzyły na świat przez okulary, a za uchem widoczny
był ołówek, którym on zwykle robił notatki w książkach.

— Witam was, przyjaciele!

— Dzień dobry, Najmądrzejszestwo Novus Wizword! — jednogłośnie
odpowiedzieli Luna i Astro.

— Przyjaciele moi, już nie pierwszy rok uczycie się w Akademii Magii Novakid.
Wszyscy wiedzą, że oboje jesteście najlepszymi studentami na swoich wydziałach. I
dzisiaj zaprosiłem was do siebie, aby zaproponować zajęcie stanowisk moich
pomocników. Potrzebuję takich jak Wy: młodych, śmiałych i mądrych. Czy jesteście
gotowi, aby służyć Akademii?
Astro i Luna spojrzeli na siebie, kiwnęli i odpowiedzieli:
— Oczywiście, jesteśmy gotowi!
— Dobrze, moi przyjaciele. Przed nami wielki dzieła. Ale najpierw muszę
opowiedzieć wam historię świata.

Dawno temu smoki rządziły Ziemią. Były one mądre i silne. Z pomocą nauki i sztuki
tworzyły one naprawdę niezwykłe rzeczy. Wszystkie inne zwierzęta szanowały smoków i
uważały ich za władców naszego świata.

Zaledwie Novus Wizword rozpoczął swoją opowieść, jak przedmioty na półkach
zaczęły się ruszać się. Pierwszy wzniósł się w środku pokoju i otworzył się jeden z
tubusów. Starożytna mapa wyskoczyła z niego, potem sama rozścieliła się na
podłodze. Następnie jak gdyby niewidzialna ręka rozstawiła na niej figurki gór, drzew,
smoków и zwierząt. Ożywając, zaczęły one pokazywać tą historię, którą w tym samym
czasie opowiadał dyrektor.

Pewnego razu na Ziemi pojawili się ludzie. Nikt dokładnie nie wie, skąd oni przyszli.
Ludzie byli źle przystosowani do życia na tym świecie: nie mieli ani ostrych pazurów, ani
skrzydeł, ani zębów. Magicznego języka on, oczywiście, też nie znali. Smoki pożałowały
ludzi i dały im wiedzę. Dzięki tej wiedzy ludzie stali się znacznie silniejsi niż wcześniej.
Władzy ludzi nabrali pychy. Postanowili oni zostać władcami tego świata. Dlatego
ludzie wypowiedzieli wojnę smokom. Setki rycerzy odprawiały się na wyprawy, by walczyć
ze smokami. Smoki i ich sojusznicy musieli się bronić. W tej wielkiej wojnie obie strony niosły
niesamowite straty.

Na mapie figurki pieszych wojowników i jeźdźców ustawiły się w szeregu i ruszyły
w kierunku stojącego w pobliżu smoka. Smok zionął ogniem. W odpowiedzi rycerze
wypuścili w niego setki strzał.

W tamtych czasach w centrum świata rosło Drzewo Magii. Na nim znajdowała się
biblioteka — źródło mądrości smoków. Najstarsze smoki zebrały się w tej bibliotece, aby
znaleźć odpowiedź na pytanie, jak zatrzymać wojnę. W jednej z ksiąg znalazły one
specjalne zaklęcie. Pozwalało ono schować połowę świata, uczynić ją niewidzialną. Smoki i
część innych istot, z którymi ludzie też wojowali, schowały się w ukrytej połowie naszego
świata. Z tamtych czasów ludzie i smoki dzielą jeden świat na dwoje, ale żyją w różnych jego
połowach. Tak, jakby mieszkali oni w jednym pokoju, podzielonym lustrzaną ścianą. Smoki
mogą widzieć półświat ludzi, a ludzie półświata smoków — nie. Oczywiście, oprócz tych,
którzy znają magiczny język.

Aby utrzymać świat w równowadze na Drzewie magii została założona Akademia Magii
Novakid. Tutaj ludzie i zwierzęta uczą się magicznego języka, pozwalającego kierować
przyrodą i tworzyć magię.

— Jednak, moi przyjaciele, w starożytnych księgach, przechowywanych
w bibliotece Akademii Novakid, znajduje się proroctwo o tym, że…

Novus Wizword nie zdążył skończyć. Gałąź drzewa uderzyła w szkło (bum). Drugi
raz (bum-bum). Trzeci (bum-bum-bum).

— Wejdź, Dorothea!

Zaledwie Novus Wizword powiedział to, jak okno otworzyło się, i do pokoju wdarł
się strumień powietrza. Książki, figurki, nawet sierść Luny i Astro — wszystko zostało
wprawione w ruch, jak gdyby do pokoju wpadł mały huragan. Następnie okno
zamknęło się tak gwałtownie, jak otworzyło się. W tym samym mgnieniu oka na stole
pojawiła się sowa. Jej wielkie oczy uważnie obserwowały gości Novusa. Bez
odrywania oczu od Astro i Luny, sowa wykrzyknęła:

— Uchu-u-u! Uchu-u-u!

W odpowiedzi Novus tylko pokręcił głową
— Drodzy przyjaciele, pozwólcie przedstawić was sobie. Dorothea Nightwing —
główny poczmistrz Akademii Magii Novakid, Luna i Astro — moi nowi asystenci.

— Ba-a-a-rdzo mi milo-o-o, moi drodzy, — powiedziała sowa i lekko ukłoniła się
gościom dyrektora.

— Miło nam poznać ciebie! — chórem odpowiedzieli Astro i Luna. Szczerze
mówiąc, oni już wcześniej widzieli głównego poczmistrza Akademii Novakid. Jednak
Dorothea Nightwing nigdy nie zwracała uwagi na uczniów. Ci z kolei nie bardzo lubili
Dorotheię, uważali, że jest ona zarozumiała.

Po wzajemnym przedstawieniu swoich gości, Novus zwrócił się do poczmistrza:
— Tak więc, z jaką pilną wiadomością tak nieoczekiwanie zaszczyciłaś nas swoją
obecnością? Jednorożce poskubały sennej trawy i teraz całe ich stado zasnęło wśród
korzeni Drzewa Magii? Czy też kuzyni smoków bazyliszki rozszalały się, upijając się
wodą błotną w tawernie „U żabki Joe”?

— Nie, Wasze Najmądrzejszestwo, — odpowiedziała zaniepokojona Dorothea
profesorowi Novusowi, — wszystko jest zna-a-a-cznie, zna-a-a-cznie gorzej.
Dwadzieścia minut temu w Akademii widziano gremlina!

Pod wpływem tak nieoczekiwanej wiadomości dyrektor zachwiał się tak silnie, że
ołówek, który do tej pory znajdował się za jego uchem, wyślizgnął się и spadł na
podłogę. Novus Wizword zaczął chodzić wzdłuż swojego stołu w tę i z powrotem.
Trójka gości uważnie śledziła każdy jego ruch.

— Ale jak?! Jak oni to zrobili? Kiedy wyrzuciliśmy z Akademii ostatniego gremlina,
Drzewo zostało otoczone niezawodną magiczną ochroną. Gremliny nie mogły przejść
przez nią same! To niemożliwe! Jeśli tylko… — głośno rozważający Novus zatrzymał się.
Pomyślał. Następnie obrócił się w stronę Astro i Luny:

— Przyjaciele moi, mam dla was pierwsze zadanie!

Leave a Reply

%d bloggers like this: